Wczoraj obejrzałam stary film z minionego wieku, ze znakomitym - może nie aktorem, ale mistrzem sztuk walki. Główny bohater ścigał i zabijał sam siebie w różnych światach równoległych, żeby zebrać moc , mądrość i umiejętności od wszystkich części siebie. Autorzy filmu "wymyślili sobie, że nie ma jednego "Uniwersum", tylko jest "Multiversum". Każdy z Nas żył w np. 125 światach równolegle, nie mając o tym oczywiście pojęcia, aż... wymyślono podróże w czasie. Wtedy pojawiły się przeróżne dziwne pomysły ludzi, czy raczej istot, żyjący w tych różnych światach. Żeby ograniczyć przekręty powstała międzywymiarowa policja, która ścigała podróżników używająch nielegalnych portali i tunelów międzyczasownych. Uff, skomplikowane, ale bardzo prawdopodobne. Oczywiście, jak już zostało ich tylko dwóch - zły i dobry - to obaj zebrali moc z pozostałych zabitych części siebie, i walczyli jak równy z równym, I dobry wygrał, a zły wylądował w międzywymiarowym więzieniu, gdzie znowu starał się być - "Only One".

Położyłąm się na moim bemerze, żeby wprowadzić się w stan relaksu przed snem, i weszłam w mój świat. Ten w mojej wyobraźni, gdzie wokół są tysiące niebieskich istot, skupionych na mnie - we wszystkich kierunkach i płaszczyznach. Zobaczyłam, że ja też jestem, oczywiście niebieska, i jestem w centrum tego świata, bo patrzę z mojej perspektywy, zbieram doświadczenia i dzielę się z innymi, podobnie jak wszyscy. Twórcy filmu ograniczyli multiversum do tylko 125 światów równoległych, ja ich widzę tysiące. Zobaczyłam sieć połączeń pomiędzy nami, takie świetliste autostrady przekazu danych, wiedzy, uczuć i doświadczeń. Wszystkie MY jesteśmy połączone, z wdzięcznością i życzliwością. Być może w męskim świecie zbiera się doświadczenia i moce poprzez zabijanie innych, (walka i strach), w moim, a raczej naszym kobiecym - poprzez impuls jedności i miłości, wymiany i przepływu. Jesteśmy tylko awatarami jednej istoty w różnych rzeczywistości, jesteśmy jednym. Wystarczy tylko poczuć jedność ze światem i pozwolić płynąć energii, z intencją wyrównania potencjałow. Wtedy każdy dostaje to, czego mu brakuje do poczucia pełni, do wykorzystania wszystkich możliwości. Czasami jest to odrobina odwagi, natchnienie, albo umiejętność pisania czy karate ;-), czasami wystarczy tylko poczuć, że nie jestesmy sami w TU i Teraz..
Czego Tobie brakuje żeby ruszyć do przodu i żyć w pełni?

Tutejsza

Komentarze