Posty

Lodowe piekno do blekitu ;-)

Obraz
                Ciągle w moim życiu powraca hasło Islandia.  Niby mieszkałam tam TYLKO trzy lata, niby jest tam trudno, czasami niebezpiecznie, zimno, ciemno i tak dalej.  Ale – coś jest w tym miejscu na Ziemii.  Spędziłam tam naprawdę dobry czas, pracując, podróżując, spotykając się z przyjaciółmi i robiąc zdjęcia.  Powiedzmy, że różne odcienie szarości zimową porą, czasami wielomiesięczny brak słońca, skoki cisnienia i zimna wilgoć nie są najprzyjemniejszym doświadczeniem , ale...  Jak pojawia się kawałek błękitnego nieba i wychodzi słońce, to jest pięknie do obłędu.  Robiąc porządki na komputerze znalazłam swoje zdjęcia zrobione kilka miesięcy temu, kiedy udało mi się powrócić tam na kilka tygodni.  ZACHWYT, po prostu zachwyt.  Nie nad jakością zdjęc, aż taka arogancka nie jestem 😉, ale nad doskonałym pięknem natury.  Tak wiem, to nie jest łatwy kraj do życia, ostatni wybuch wulkanu pokazał nam ludz...

Iguany, strazniczki tajemnicy.

Obraz
       Moje ulubione meksykańskie "ruiny" to Uxmal na Yukatanie. Nie, żebym widziała jakoś bardzo duzo innych, ale to naprawdę piękne miejsce, nie zadeptane jeszcze kompletnie przez turystów jak Chechen Itza i parę innych. .     Byłam tam kilka razy, to tylko jakaś godzina drogi od Meridy, gdzie mieszkałam, a dwa ostatnie razy pojechałam tam nie dla kamiennych budowli, tylko dla ich strażników - iguan.   Jest ich tam naprawdę dużo, siedzą i obserwują, często na szczycie ścian, tak że z dołu widać tylko wystające głowy, czasami w dużych grupach, wystawiają się na słońce i patrzą.       Wiekszość ludzi, którzy tylko przebiegaja przez kolejną atrakcję turystyczną nawet ich nie zauważa zapewne, są doskonale wtopione w kamienne mury, często zastygają pionowo, ukryte w małych dziurach, albo po prostu siedzą w trawie.             Mają w sobie ogromny spokój, i pewną czujność, ale budzą mój niepokój -...

W cieniu wulkanów

Obraz
                         Nigdy nie wiesz, co przyniesie los ;-)  Zupełnie niespodziewanie zostałam zaproszona na kilka dni do miasta Meksyk, tak bez planu i oczekiwań. No bo jak już jestem w Meksyku, to mam blisko, jasne.  Oczywiście nie odpuściłam takiej okazji, żeby zobaczyć stolicę Meksyku pod opieką tzw. Tubylców, ludzi, którzy się tam wychowali. Niby tylko trzy dni, ale i metro, i autobusy, i kilometry na nogach.          Kolonialna elegancja, i totalny plastikowy kicz, piękne parki, dzikie tłumy ludzi, jedzenie na ulicach, i... problemy z oddychaniem. Podobno miałam zadyszkę nie dlatego, że jestem stara, tylko z powodu wysokości. Meksyk jest położony na podobnej wysokości jak Rysy 2240 m n.p.m., i otoczony górami wyższymi nawet o 5 km wysokości wzglednej.                Ogromne miasto, bardzo różnorodne, od dzielnic bardzo , nazwijmy to, zanie...